Jogosfera

JOGA, MOTYWACJA I KUCHNIA WEGETARIAŃSKA…
joga

Ból w jodze pomaga w rozwoju…

Jedną z najbardziej zaskakujących rzeczy, na które napotyka osoba, która dopiero zaczyna ćwiczyć jogę jest ból w jodze. Wychodząc od tego, że joga jest powszechnie kojarzona z bezruchem i relaksem, powinna być doświadczeniem przyjemnym. Pod wieloma względami oczywiście jest, ale na pewno nie jest to przyjemność poddająca się definicji, z jaką oswoiła nas współczesna rzeczywistość, czyli pozytywne doznanie, które powszechnie przedstawia się jako przeciwstawne bólowi (wg definicji Międzynarodowego Towarzystwa Badania Bólu subiektywnie przykremu i negatywnemu wrażeniu zmysłowemu i emocjonalnemu).

Cywilizacja zachodu dąży do przyjemności za wszelką cenę. W telewizji co druga reklama dotyczy cudownego środka przeciwbólowego, dzięki któremu bez żadnego wysiłku poradzisz sobie z bólem wszelkiego rodzaju. Od bólu brzucha po ten związany z nadmiernym napięciem nerwowym czy smutkiem.

A tu okazuje się, że idąc na zajęcia jogi, które mają nas zrelaksować i dać ukojenie w codziennym pędzie, właściwie od wejścia, musimy mierzyć się z bólem. Z tym towarzyszącym rozciąganiu zastałych mięśni, wzmacnianiu poszczególnych partii ciała oraz emocjonalnym będącym wynikiem niespełnienia naszych oczekiwań o jodze jako czymś miłym i przyjemnym, a przede wszystkim bólem wynikającym z poczucia porażki za każdym razem kiedy w kolejnych pozycjach nie jesteśmy w stanie sprostać własnym oczekiwaniom.

Nagle okazuje się, że nasze ciało nie jest takie wysportowane i podatne na to co chcemy z nim zrobić, psychicznie nie jesteśmy tak stabilni za jakich się uważaliśmy i strasznie nas to denerwuje. Szczególnie patrząc na inne osoby na sali, które stojąc na jednej nodze nie chwieją się tak jak my. Rzadko, jesteśmy w stanie w takim momencie trzeźwo spojrzeć na sytuację i uświadomić sobie, że ta stabilność w staniu na jednej nodze nie jest wynikiem ich mocy nadprzyrodzonej 😉  ale wielu miesięcy lub nawet lat ciężkiej pracy z ograniczeniami własnego ciała i umysłu.

Już na samym początku zdajemy sobie sprawę, że ustawienie ciała w banalnie wyglądających z zewnątrz pozycjach łączy się z bólem. Dlatego trzeba sobie uświadomić, że ból nie musi być czymś złym, a tak naprawdę jest bodźcem, który bezpośrednio wpływa na to, że chcemy się rozwijać, bo podświadomie pragniemy, żeby bolało coraz mniej. Żeby przestał nas boleć kręgosłup czy głowa, żeby poczuć w sobie więcej energii, poczuć się w końcu szczęśliwym itp. A wszystkie odczuwane przez nas niedogodności są jakimś rodzajem bólu fizycznego lub emocjonalnego.

Właśnie towarzyszący różnym sytuacjom ból powoduje, że zmieniamy swoje życie na lepsze, że się doskonalimy. Ból w jodze sprawia, że w naszym ciele pojawia się przestrzeń i świadomość dająca możliwość  dalszego rozwoju przez usuwanie barier mentalnych i emocjonalnych.

Tak naprawdę dopiero ich usunięcie da nam możliwość poczucia prawdziwej przyjemności. Nie będącej wynikiem chwilowych bodźców zewnętrznych jak nowy samochód czy torebka, ale trwałego wewnętrznego spełnienia.

Jeśli uświadomimy sobie, że ból w jodze towarzyszący rozciąganiu i wzmacnianiu ciała, pojawiający się w prawidłowo wykonywanych pozycjach, nie jest tak naprawdę naszym wrogiem, ale sygnałem, że nasze ciało pracuje i dzięki temu się rozwija, będziemy w stanie go zaakceptować i czerpać przyjemność z obserwacji tego procesu, a wydzielane endorfiny po solidnej sesji jogi zrobią resztę 🙂

Zobacz podobne

44 Comment

  1. Wszystkim nam się wydaje, że jesteśmy w dobrym zdrowiu i świetnej kondycji, dopóki nie robimy czegoś co pokazuje nam, że wcale tak dobrze nie jest. Ciekawy wpis 🙂

  2. To prawda. Idąc na zajęcia jogi można się zdziwić, bo okazuje się, że niewiele potrafimy zrobić. Ale to ma swoją drugą stronę, bo poznajemy lepiej swoje ciało i stajemy się go bardziej świadomi 🙂

  3. Myślę, że generalnie każdym ćwiczeniom, które dopiero zaczynamy, towarzyszy ból. Taka kolej rzeczy. Piosenka John Legend mi się skojarzyła: Don’t be afraid of a little bit of pain, pleasure is just on the other side 😉

      1. A moje ciało i ja wybraliśmy bieganie 🙂 Na początku też boli, też trzeba wciąż pokonywać samego siebie, ale satysfakcja jest ogromna 🙂

        1. Bieganie wymaga ogromnie dużo siły woli i przezwyciężania własnych słabości i to jest super, ale to zupełnie inny rodzaj aktywności 😉 Ja biegać nie lubię, ale jak potrzebuję tego typu ruchu to zakładam rolki 😉 Jednak joga to joga 😉

  4. Kiedy ćwiczyłam jogę, mój mąż się trochę podśmiechiwał, że to takie proste ćwiczenie. Kiedy sam spróbował, miał zakwasy przez tydzień. A dodam, ze pracuje ciężko fizycznie 😉 Po tym jednym razie zmienił zdanie 🙂

    1. Na początku, dopóki ciało nie pozna właściwych podstaw, powinno się ćwiczyć pod okiem doświadczonego nauczyciela. Tylko wtedy jest to bezpieczne i może przynieść oczekiwane efekty. Pozdrawiam 🙂

  5. Wzmocnienie i rozciągnięcie mięśni jest bardzo ważne, choć wydaje mi się, że to właśnie jedna z tych rzeczy, które zniechęcają ludzi do jogi – za szybko chcą spektakularnych efektów z minimalnie włożonym wysiłkiem 😉

  6. Oj, boli, ale jak to dobrze, że boli. Człowiek przestaje się tak bać tego bólu w prawdziwym życiu i zaczyna rozumieć, że no pain, no gain 🙂

  7. Od razu przypomniała mi się pierwsza wizyta u fizjoterapeuty po złamaniu kostki – ból był niesamowity – ale tylko w ten sposób mogła mi „naprawić” nogę. Udało się 🙂

  8. Myślę, że takie uczucia towarzyszą początkom każdej aktywności fizycznej, choć faktem jest, że akurat na temat jogi panuje przekonanie, że jest lekka, przyjemna i relaksacyjna, Nie dziwi więc, że ludzi dopada zwątpienie i rozczarowanie, kiedy dostają coś innego niż oczekiwali. Warto ich wtedy przekonać, że „wszystko przychodzi z czasem” i że czeka ich lepsze. Joga na to zasługuje 🙂

  9. Kiedy zaczynałam przygodę z jogą, byłam bardzo zdziwiona, że jestem po takiej sesji bardziej zmęczona niż po maratonie i do tego te zakwasy WSZĘDZIE 😀

  10. Nigdy nie byłam na zajęciach jogi, ale nie trudno mi w to uwierzyć, że boli.
    Większość z nas jest niesamowicie pokurczona, ponapinana, kompletnie nierozciągnięta.
    Niedawno musiałam skorzystać z masażu z powodu silnych bóli pleców. I sam masaż bolał tam, gdzie mięśnie były najbardziej przykurczone i gdzie był stan zapalny.

  11. Bardzo bardzo bardzo mi sie podoba jak podeszlas tu do tematu i tez to sobie tlumacze ze jak nie ma bolu to ni ebedzie zmian. Jednoczesnie caly czas mam problem z pozycja psa (downdog) moje plecy nie sa proste, choc stopy przylegaja do podlogi i rece mi wysiadaja – albo sie trzesa albo mnie bola i sa bezsilne… Takze jak na razie praktykuje i mam nadzieje ze z czasem sie to wyklaruje. Pozdrawiam, Daria x

    1. Uelastycznienie i nabranie świadomości pleców to u wielu osób bardzo długi proces, a pozycja psa bardzo skutecznie pokazuje ich sztywność. Psa oczywiście rób regularnie, ale potrzebne są też inne pozycje uelastyczniające kręgosłup, barki itd. Jednak jak będziesz ćwiczyć i pracować w tym kierunku to z całą pewnością plecy zaczną się zmieniać. Pozdrawiam 🙂

  12. To pragnienie natychmiastowości to chyba symptom naszych czasów.

    Ja się w końcu zapisałam. bo zawsze z tęsknotą patrzyłam na ludzi zachwycających się jogą.
    Póki co po każdych zajęciach mam straszliwe zakwasy, ale mam świadomość tego, że to dobrze, i akurat to mnie w żaden sposób nie zniechęca.

    Dziękuję Ci za tego bloga, strasznie dużo się od Ciebie nauczylam 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *